7 wytrychów do naprawy zdrowia

 
                          
 
  Kiedy interesuje nas własne zdrowie? W którym momencie zaczynamy uważać, co trafia na nasz talerz i na naszą skórę? Co powoduje, że zaczynamy ostrożniej podchodzić do zakupów i rozpoczyna się poszerzanie świadomości?

 

Żaneta Geltz

Redaktor naczelna magazynów Hipoalergiczni i Happy Evolution

 

  Chroniczne zmęczenie, depresja, Hashi- moto, cukrzyca, rak – to najczęstsze stany, w których człowiek chwyta za telefon i zaczyna szukać kontaktów, by szybko zapewnić sobie pomoc. Dzisiaj zdradzę kilkanaście wytrychów, dzięki którym nie tylko chorzy mogą poprawić swój stan, ale i całkiem zdrowi mogą zapewnić sobie świetną kondycję na dłużej.

1. Świadome kupowanie – pierwszy przystanek. Od kilku dekad reklama skutecznie przekonuje nas, że potrzebujemy wielu  różnych produktów, które tak naprawdę są formą marnotrawienia naszego wynagrodzenia.  Rezygnacja ze szkodliwych dla  naszej skóry mydeł, szamponów czy płynów do naczyń, a także odstąpienie od schemizowanej żywności, to pierwszy etap rozwoju. Trudno tego dokonać, gdy jesteśmy na początku drogi i nie wiemy jeszcze czym się kierować przy wybieraniu zdrowszych opcji produktów.

Rady:

  • Najprościej jest nie kupować żadnych produktów reklamowanych w telewizji, są to najczęściej międzynarodowe koncerny, które kosztem zdrowia oferują wyroby ze szkodliwymi dodatkami, mające zapewnić nam wygodę.
  • Wybierzmy produkty, które są certyfikowane, wówczas nie musimy uczyć się na pamięć takich nazw składników, jak: DMDM Hydantoine, Hexyl- Cinnammal, ButylowanyHydroxytoluen, Methyli- sothiazolinone. Warto na początek zapamiętać znaki, którym można zaufać: zielony listek BIO, DEMETER, COSME BIO, ECOCERT, ALLERGY CERTIFIED, ECARF, itp.

2. Szkodliwe substancje, których warto unikać, a o których mało się mówi, bo są w masowej produkcji, to: fluor, chlor, plastik, glifosat.

Już nawet te 4  substancje wyeliminowane z naszego życia lub chociaż maksymalnie zredukowane, przestaną źle oddziaływać na nasze ciało i umysł. To jakby wyjąć kij ze szprych, by rower mógł jechać dalej. I chociaż nie są to jedyne szkodliwe elementy, bo jest ich całe mnóstwo, to usunięcie ich z naszej kuchni znacząco podniesie jakość naszego życia. Gdzie je spotykamy?

Fluor napotkasz nie tylko w paście do zębów, ale w wodzie pitnej, herbacie, w rybach, różne- go rodzaju serach i pieczywie pełnoziarnistym. Warto więc zwracać uwagę na źródło naszej żywności i wybierać warianty ekologiczne, a tak- że wegańskie. Jak wspomina lek. stomatolog Ewa Łyczkowska w wywiadzie: „Fluor w Twojej paście może sprawić, że będziesz potulny jak baranek, chronicznie zmęczony i głupszy”. War- to wiedzieć, że Szwecja, Norwegia Finlandia, Niemcy, Holandia i Francja stosują zakaz fluorowania wody. Niestety chociaż faktów, które mó- wią o jego szkodliwości jest wiele, nadal mało kto chce szerzyć takie informacje.

Chlor. Już chociażby dlatego, że niszczy on mikrobiom i przechwytuje jod, którego brakuje większości z nas, powinniśmy go  unikać. W czasie II Wojny Światowej chlor był pierwiastkiem stosowanym do produkcji śmiercionośnego gazu, a dziś stosuje się go jako składnik środków żrących do czyszczenia toalet i umywalek, których nie można domyć ściereczką. Chlor niszczy błony śluzowe i skórę, co sprawia, że możemy cierpieć na AZS, astmę, katar, alergie wziewne, rozdwajanie i wypadanie włosów, itd. Zacznij od instalacji prostego filtra wody na kran w kuchni.

Plastik to rzecz tak wszechobecna i publicznie akceptowana, że aż trudno nam uwierzyć, że może być szkodliwy. A jednak powinniśmy zrezygnować z tworzyw sztucznych z dwóch poważnych  powodów:

  • udowodniono jego szkodliwy wpływ na ludzkie zdrowie (jest oskarżany o przyczynianie się do raka i otyłości),
  • jest jednym z kilku przyczyn katastrofalnego stanu naszego ziemskiego Występowa- nie? Jest niemal wszędzie, również w tuszach ryb i w nas. Warto z niego całkowicie zrezygnować.

Glifosat to substancja, która nie wpada w ucho i mało kto kojarzy jego nazwę. A powinien ją znać każdy, bo niemal każdy posiada ją w swoim moczu. Glifosat zawarty w środkach chwastobójczych typu Roundup, jest podejrzewany przez WHO o działanie rakotwórcze i poja- wiają się kolejne rozprawy sądowe, gdzie ofiary wygrywają kolosalne odszkodowania finansowe od obecnego właściciela marki Roundup, firmy Monsanto. W sierpniowym wydaniu Magazynu Hipoalergiczni można zapoznać się z „Oświadczeniem Niepokoju” autorstwa kilkunastu naukowców, którzy apelują o zaprzestanie i znaczną redukcję stosowania „herbicydów opartych na glifosacie”. Pestycydy, herbicydy i fungicydy są oskarżane o szkodliwy wpływ na mikrobiom człowieka, na zdolność do posiadania potomstwa, zubożenie gleby i redukcję bioróżnorodności flory i fauny.

Odbudowa mikrobiomu, przyswajalność pierwiastków, niezatruwanie organizmu, odzyskanie sił witalnych organizmu – oto pierwsze nagrody, na jakie  możemy  liczyć  po  wdrożeniu  zmian i uważnym eliminowaniu ww. substancji z naszego jedzenia i domu.

                                                 

3. Uzupełnienie braków. Mimo że jesteśmy często przejedzeni, a nawet obserwujemy w lustrze 2 lub 3 fałdki, to nasz organizm jest chronicznie niedożywiony:

  • brak jodu przyczynia się do chorób tarczycy, braku pamięci i kretynizmu,
  • brak selenu jest przyczyną spadku odporności, nowotworów, reumatoidalnego zapalenia stawów,
  • brak cynku przyczynia się do depresji, zaburzeń koncentracji, spadku odporności,
  • brak magnezu może powodować zakłócenie setek procesów biochemicznych w naszym ciele,m.in. bóle i zawroty głowy, drażliwość, stany lękowe, arytmia,
  • brak antyoksydantów odpowiada za starzenie się, powstawanie nowotworów, zaćmy czy cukrzycy,
  • brak witamin przyczynia się do spadku odporności, łamliwości paznokci, wypadania włosów, kłopotów z koncentracją.

  Jedząc w pośpiechu, bez większej refleksji – masowo produkowaną żywność typu pulpety, mrożoną pizzę, kebab, pszenne pieczywo z hipermarketów z konserwantami czy kuszące słodycze – dosłownie oszukujemy nasz organizm pustymi kaloriami bez wartości odżywczej, spychając zdrowie i siłę witalną naszego organizmu  na dalszy tor. Wydaje nam się, że nie mamy czasu na jedzenie, gotowanie. Niedobory nie wyświetlają się na desce rozdzielczej jak w aucie, więc nawet gdy w silniku brakuje oleju, a w oponach powietrza, gnamy dalej w szale konsumpcji  i kieracie pracy, jakbyśmy liczyli na to, że nasz pojazd nie wymaga czujnego oka serwisu.

  Dopiero, gdy wypadniemy z drogi, tracąc grunt pod nogami i widząc surowe konsekwencje, które nam grożą (zapalenie stawów, stłuszczenie wątroby, cukrzyca, nowotwór), znów w pośpiechu szukamy ratunku, który  da  efekt  z  dnia  na  dzień.  A wtedy trafiamy w zastawione pułapki i jest jeszcze gorzej, bo zamiast solidnej regeneracji, przyjmujemy często dalsze biczowanie organizmu. Zaczynamy korzystać ze złych porad, próbu- jemy jedną tabletką (chociażby przeciwbólową) zagłuszyć sygnały z organizmu i  dalej  udajemy,  że nie musimy nic zmieniać. Co więc robić? Spożywać niemal wyłącznie żywność nieprzetworzoną, obfitującą w witaminy, pierwiastki śladowe, antyoksydanty, polifenole i substancje, których brak trudno zauważyć, a gdy już czujemy ujemne skutki niedoborów – zamiast zdrowego żywienia jest nam proponowana terapia lekowa.

                      

  Tymczasem nasz talerz powinien obfitować w warzywa we wszystkich kolorach, rośliny strączkowe, kiszonki, różne orzechy, kaszę gryczaną, jaglaną, orkiszową, ziarna czarnuszki, siemię lniane, nasiona słonecznika, pestki dyni, kakao, cynamon, goździki i szereg innych pokarmów, które wcale nie znajdują się zbyt często na naszej liście zakupowej, gdyż wymagają one kreatywności i własnej pracy w kuchni, by umożliwić sobie ich spożycie. Każdy moment w naszym życiu jest odpowiedni, by zacząć od tych drobnych zmian i zaoferować naszemu ciału najwyższy stopień uwagi i najlepszej klasy żywność. 

 

                                 

 

4. Witamina słońca D3, a właściwie prehormon (7DHC), który powstaje pod wpływem promieniowania UVB (w miesiącach kwiecień-wrzesień) pomaga nam budować solidną odporność i unikanie częstych infekcji, poprawia nastrój, redukuje ryzyko cukrzycy i kilkanaście innych jednostek chorobowych, jak choćby układu kostnego.

5. Zmiana proporcji węglowodanów i oliwy z oliwek.

W sierpniowym wydaniu magazynu Hipoalergiczni dr Steven Gundry szeroko opowiada o tym, jak dzięki znaczącej redukcji węglowodanów i  wprowadzeniu  źródeł  energii  w postaci litra oliwy z oliwek na osobę na tydzień, może nie tylko wyprowadzić nasz organizm z licznych chorób przewlekłych, jak cukrzyca typu 2, ale wydłużyć nasze życie. Wspieramy dzięki temu naszą trzustkę i dostarczamy surowców do naprawy naszej pamięci i wydolności mózgu. Organizm otrzymuje solidną dawkę energii w postaci tłuszczu roślinnego bogatego w kwasy omega-3 i polifenole (tylko jeśli oliwa nie jest rafinowana). Możemy nie tylko utrzymać młody wygląd i dobry stan, ale mamy szansę zauważyć mniejszą „ciągotkę” do słodyczy i dzięki temu – paradoksalnie – odchudzamy się, mimo że jemy tłuszcz!

6. Kupowanie większych zapasów tych produktów, które są zdecydowanie zdrowe.

Istnieje wówczas szansa, że nasz zdrowy rozsądek zachęci nas do spożywania zasobów, które już nabyliśmy w chwili dbałości o naszą rodzinę i nie pozwolimy, by zmarnowało się na przykład 3 kg kaszy jaglanej lub cała zgrzewka past warzywnych z listkiem bio.

  Sztuką jest dziś nieuleganie przekazom, które przekonują nas do tego, że nie mamy czasu gotować, że lepiej przejść się z rodziną do kina, niż „spędzać czas w kuchni w pocie czoła”. Sztuką jest też oparcie się presji otoczenia, które nie chce ani się wychylić i odstąpić od wykreowanego modelu „zapracowanych” i nowoczesnych osób, ani być pierwszymi wśród charyzmatycz- nych znajomych, którzy odmawiają kupowania markowych na- pojów (w plastikowych butelkach) czy znanych z reklam przeką- sek dostępnych w maszynach vendingowych w biurowcach.

  Potraktujmy więc nowy etap w życiu, w którym postanawiamy traktować się najlepiej na świecie, jako okres polowania na dobre okazje, na przykład:

  • znaleźć najlepszą oliwę świata,
  • zidentyfikować najsmaczniejszy napój roślinny (np. napój orzechowy czy konopny),
  • zastanowić się, jak można byłoby uniknąć kupowania wody w plastiku (może filtr na kran?),
  • znaleźć dobrą pastę do zębów bez fluoru, (może z węglem aktywnym na ksylitolu?),
  • stworzyć listę minerałów, witamin  i antyoksydantów, które skrupulatnie będziemy uzupełniać od dziś,
  • zapisywać w notatkach, jakie zboża warto jeść, a jakie redu- kować (np. pszenicę zastąpić gryką lub orkiszem),
  • ustawić sobie budzik w telefonie, by codziennie w godzinach 10:00-14:00 w okresie wiosenno-zimowym wystawić chociaż połowę swojego ciała na działanie słońca przez 15-25 minut, w zależności od okrycia ciała,
  • zrobić listę ziół i herbat, które korzystnie działają na oczyszczanie naszego organizmu i gromadzić swoją domową apteczkę, by móc zaradzić w potrzebie,
  • założyć w spiżarni przechowalnię słoiczków na kilku półkach, gdzie znajdą się nasiona, ziarna i orzechy, aby były na wyciągnięcie ręki, w przeziernym opakowaniu.
           

        

7. Post. To, czego nam brakuje, to okresy niejedzenia, czyli oczyszczania organizmu. Pomocny w tym procesie może być węgiel aktywowany, który skutecznie wyłapuje szkodliwe substancje w naszym układzie pokarmowym, wspierając nie tylko codzienne trawienie, ale również nasz zaplanowany kilkudniowy detoks.

  Najważniejszym jednak wyborem, jakiego możemy dokonać i pierwszym, który warto wprowadzić, to zmiana żywności konwencjonalnej na organiczną, czyli oznaczoną listkiem bio lub znakiem Demeter. Powinien to być nasz pierwszy krok, który oczyści nasz organizm z chemii rolnej, kilkunastu tysięcy dodatków chemicznych do żywności i przywróci apetyt do dawnej żywności (dziś zwanej ekologiczną). Tej, która jest pozbawiona składów, gdyż w składzie kaszy jest kasza, w owocu porzeczki jest porzeczka, a w papryce, którą kupujesz luzem, jest tylko papryka. Życzę udanej przemiany.

Po więcej  porad, co jeść i z czego lepiej zrezygnować, zapraszam do lektury letniego wydania HIPOALERGICZNI, dostępnego w sklepach Organic Farma Zdrowia.